Tatum Beal Celtics Wizards
InformacjeAnalizy meczów

Nie było cudu w TD Garden. Czwarte zwycięstwo z rzędu Boston Celtics.

Zadecydowałem, że mój weekend z NBA rozpocznę od meczu Washington Wizards z Boston Celtics.

Od początku spotkania odpowiedzialność rzutową Czarodziejów wziął na siebie Bradley Beal. Obrońca Washington Wizards po niespełna 4 minutach pierwszej kwarty już miał na swoim koncie 8 punktów, włącznie z jednym trafieniem trzypunktowym. Grał twardo i po asyście Russella Westbrooka zagrał akcje 2+1. Był remis 13:13. Westbrook zadecydował, że sam energicznie wejdzie pod kosz i zakończy akcję power dunkiem. Nic z tego, otrzymał czapę od Tacko Falla!

To pokarało czarodziejów. Boston oddał dwa celne rzuty za 3, w tym piękne trafienie Jaysona Tatuma. Jego technika nie ma sobie równych. Chwilę później debiutant NBA – Deni Avdija przekonał się o mocy wyżej wspomnianego gracza. Tatum wykonał piękny step back i ponownie trafił zza łuku. Na 3 minuty do końca pierwsze kwarty skuteczność Celtów w rzutach za trzy punkty wynosiła 5/10, czyli 50%, a gości z Wizards 1/4 – 25%.

Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 33:28, a Tatum i Beal mieli w swoim dorobku po 14 punktów.

Boston Celtics koncertowo rozpoczęli drugą kwartę. Jaylen Brown zagrał alley-oop do Tacko Falla, a ten umieścił piłkę w koszu. Chwilę później zablokował Robina Lopeza i Davisa Bertansa! Niesamowicie grał Tacko.

Tak właśnie Boston się nakręcał i trafiał, a Westbrook tracił piłki i oddawał niecelne rzuty. Te parę minut gry bez Beala na parkiecie pokazało, że Wizards nie utrzyma równego wyniku w TD Garden.

Zawodnicy Boston Celtics zbyt łatwo wchodzili pod kosz. To owocowało kolejnymi punktami, a w szczególności niesamowicie skuteczny był Jaylen Brown.  Przez niespełna 18 minut gry uzyskał 18 punktów.

W połowie drugiej kwarty na boisku ponownie pojawił się Tatum i nie było siły na gwiazdę Celtics. Praktycznie wszystkie rzuty trafiały do celu. Oglądaliśmy piękne step backi, a także fadeaway’e.

Po pierwszej połowie meczu na zegarze widniał wynik – 66:47.

Trzecia odsłona to ponownie odjeżdżanie z wynikiem przez gospodarzy. Punktowała druga linia Celtów, a w szczególności silny skrzydłowy Semi Ojeleye, który zdobył 8 pierwszych punktów (2×3 punkty) w tej kwarcie dla Boston Celtics.

Wizards grali fatalnie. Praktycznie tylko Bradley Beal trafiał i dostarczał punkty na konto drużyny z Dystryktu Kolumbii, a przy jego nazwisku widniała wartość 30-punktowa. Należy wspomnieć o stratach i „cegłach” Westbrooka. Tak klasowny zawodnik miał 3/13 z gry, co dawało 23,1%. Dodatkowo na swoje konto dołożył faul techniczny.

Mimo ciągłej 20-punktowej przewagi Celtics na twarzy Beala ciągle widniał uśmiech, a komentatorzy co chwile dodawali: still smilling.

Nastąpił przełom na początku czwartej, ostatniej odsłony tego meczu. Kilka strat zanotował Marcus Smart, a Wizards zaczęli po szybkich kontrach punktować gospodarzy. Dwie szybkie akcje punktowe wykonał Ish Smith, a także nareszcie za 3 trafił Davis Bertans. Goście z Waszyngtonu odrobili 10 punktów (98:88).

Boston stanął w miejscu. Rui Hachimura zdobył 5 kolejnych punktów dla czarodziejów, a wynik wskazywał 99:95!

Ostatecznie gospodarze okazali się lepsi i wygrali to spotkanie 116:107.

Boston Celtics: Jayson Tatum: 32 punkty, 5 zbiórek, 2 asysty, Jaylen Brown: 27 punktów, 13 zbiórek, 5 asyst, 2 przechwyty.

Washington Wizards: Bradley Beal – 41 punktów, Hachimura 17, Bertans 13.

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may also like