Wyniki NBA

Milwaukee Bucks w półfinale, furia Haslema. 76ers ponownie miażdży

Milwaukee Bucks w półfinale konferencji wschodniej! Kozły po raz czwarty pokonały Miami Heat.

MILWAUKEE BUCKS PIERWSZYM PÓŁFINALISTĄ

Milwaukee Bucks (4-0) – Miami Heat (0-4) – 120:103

Początek spotkania zapowiadał się obiecująco dla gospodarzy tego spotkania, czyli zespołu z Florydy. Miami prowadziło, aż do trzeciej kwarty, w której pękła skuteczność, a wykorzystali to przyjezdni z Wisconsin. W tym momencie, furii dostał Udonis Haslem – ‘ojciec’ tego zespołu. 40-latek tak chciał zmotywować swój zespół, że aż rzucił krzesłem…

Ogólnie rzecz biorąc, Jimmy Butler w całej tej serii był cienki jak barszcz. Pomimo triple-double osiągniętego w czwartym meczu tej rywalizacji, jego skuteczność była tragiczna – 4/15 (27%); 12 pkt, 10 zb, 10 ast.

Najlepszy wynik punktowy drużyny Heat uzyskał Bam Adebayo, a na jego koncie widniało 20 punktów, 14 zbiórek, 4 asysty, przechwyt i blok.

Należy pochwalić (?) Trevora Arizę, który w pierwszej kwarcie nieźle skarcił przybyszy z Milwaukee, rzucając trzy trójki.

Zespół Erika Spoelstry tak mnie rozczarował, że nawet ochota na pisanie o ich wyczynach przestaje mieć sens.

Drużyna Bucks. Zgrany, solidny, skuteczny zespół. Podobnie jak JB, Giannis Antetokounmpo zanotował triple’a (20 pkt, 12 zb, 15 ast). Jeszcze trzech graczy notowało zdobycze dwucyfrowe, byli nimi:

  • Khris Middleton – 20 pkt, 11 zb, 3 ast
  • Brook Lopez – 25 pkt, 8 zb, 2 blk
  • Bryn Forbes – 22 pkt (7/14 za 3), 2 zb

Szczęśliwy z tego wyczynu był Greak Freak.

“To dla nas wspaniały moment, kiedy wygrywamy rywalizację 4-0, z zespołem, który w zeszłym roku odprawił nas z kwitkiem. Czeka nas jeszcze długa droga.”

Podsumowując, Bucks grają dalej, a Żary mogą jechać na ryby.

SŁABY DAME, MIMO TO WYGRANA

Denver Nuggets (2-2) – Portland Trail Blazers (2-2) – 95:115

GAME 4. Damian Lillard rzucił tylko 10 punktów (dodatkowo 8 zbiórek i 10 asyst), a i tak udało się pokonać bardzo silny zespół, z kandydatem do tytułu MVP – Nikolą Jokiciem w składzie.

Na ten sukces głównie zapracowało trzech zawodników Portland. Najlepszą strzelbą okazał się Norman Powell, który zapisał w swoim dorobku 29 punktów (11/15, z czego 4/4 zza łuku). 28-latek był niesamowicie efektywny.

Swoje ważne punkty zagarnął CJ McCollum. Rzucający obrońca Blazers podczas 3 minutowego występu zaliczył 21 punktów, 4 zbiórki, 8 asyst, a uważający się za dobrego obrońcę – Jusuf Nurkić wykręcił linijkę – 17 pkt, 6 zb, ast, stl, 2 blk.

Wśród rezerwowych, najlepszym – Carmelo Anthony (12 pkt, 3 zb, ast).

Kolejne dwa nadchodzące spotkania odbędą się w Denver, a pierwszy z nich już we wtorek o godz. 3.00 polskiego czasu.

PHILADELPHIA PONOWNIE ZMIAŻDŻYŁA WIZARDS

Philadelphia 76ers (3-0) – Washington Wizards (0-3) – 132:103

Czarodzieje nie mają siły, aby złamać piekielnie mocny zespół z Filadelfii. Przede wszystkim zabrakło skuteczności, ponieważ gospodarze z Waszyngtonu zanotowali średnią 40% z gry (38/96) oraz 23% zza łuku (8/35).

Nic nowego, że utrzymać przy życiu próbowało dwóch domowników. Russell Westbrook w swoim stylu zapisał triple-double (26 pkt, 12 zb, 10 ast) z 50% skutecznością w tym spotkaniu. Nie można przyczepić się za bardzo do Mistera potrójnych zdobyczy, ponieważ poprzedni pojedynek kończył z lekko skręconą kostką.

“Jeśli Russell nie dozna poważnej kontuzji, będzie grał.” – podkreślił popularny ‘cichy zabójca’. “Po ostatnim meczu widziałem, że będzie chciał grać. Wiem, kim jest i wyszedłby na boisko, chociażby na 2 minuty i dałby z siebie wszystko.”

Niestety, aż tak wysokimi procentami nie mógł pochwalić się Bradley Beal, przy jego nazwisku widnieje jedno oczko mniej (25 pkt).

Daniel Gafford udowadnia, że powinien grać zdecydowanie więcej. W meczu numer 4, Scott Brooks dał pograć centrowi 22 minuty, w których zapisał 16 punktów, 6 zbiórek, asystę i blok.

Embiid zagrał jak PROFESOR. Naprawdę oglądając to spotkanie można rozkoszować się jego możliwościami i wachlarzem zagrań. Pewien fake-pass trochę mi przypomniał 🙂

Szczerze przyznam, że Joel robi na mnie większe wrażenie niż Jokić. Center Sixers zagrał 28 minut i zdobył 36 punktów, 8 zbiórek, 2 asysty, 3 przechwyty i blok.

Podaj na obwód do kolegi, a trafi.

76ers zagrali na takim procencie, o którym marzy każdy zespół w NBA. Ich skuteczność z gry wyniosła (51/87) – 59% oraz (17/33) – 51% zza łuku. Najwięcej trójek, a właściwie tylko te punkty zapisał w swoim dorobku Danny Green – 15 pkt (5/9 za 3), 4 zb, 2 ast, blk.

Pozostali gracze:

  • Tobias Harris – 20 pkt, 13 zb, 5 ast
  • Ben Simmons – 14 pkt, 5 zb, 9 ast, stl
  • Seth Curry – 15 pkt, 6 ast, stl

Utah Jazz (2-1) – Memphis Grizzlies (1-2) – 121:111

W połowie czwartej kwarty wyszli na dwupunktowe prowadzenie, niestety efekt finalny, jak wyżej widzimy.

Niedźwiadki, jednak okazały się słabsze od przybyszy z Utah. Przede wszystkim owocuje powrót do składu Donovana Mitchella, który kolejny raz jest liderem zespołu. Dorobek rozgrywającego Jazz to 29 punktów, 2 zbiórki, 5 asyst i przechwyt, chociaż skutecznością nie grzeszył (39%).

Za to bardzo dobrze zagrał Mike Conley i był jednym z tych zawodników, którzy najdłużej przebywali na parkiecie FedExForum. 33-letni weteran NBA podczas 36 minutowego występu zanotował 27 punktów, 6 zbiórek i 8 asyst.

Ekipa gospodarzy mogła liczyć głównie na dwie postacie. Najwięcej punktów uzyskali: Ja Morant (28 pkt, 3 zb, 7 ast) oraz Dillon Brooks (27 pkt, 3 zb, 2 ast, 2 stl), jednak dużo rzutów, a mało koszyków. Łącznie zagrali na ok. 45%.

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may also like