patty mills clippers
Analizy meczówInformacje

Byki pogoniły Portland. Patty Mills zmiażdżył Clippers!

Czy możliwa jest noc bez niespodzianki w NBA? Odpowiadamy – NIE. Dzisiaj miały miejsce dwa takie zdarzenia. San Antonio Spurs i Chicago Bulls zwyciężyły w swoich wyjazdowych meczach, a przecież były często krytykowane od początku sezonu.

Rozpocznijmy od zespołu z Teksasu prowadzonego przez Gregga Popovicha. Spurs wyruszyli w podróż do Los Angeles, aby tam walczyć o zwycięstwo z tamtejszymi Clippers. Nie byli faworytem, a tym bardziej, że w składzie LAC jest Kawhi Leonard.

Pierwsza połowa meczu dosyć mocno pod dyktando ekipy z San Antonio, bowiem po dwóch kwartach zegar wyświetlał wynik 64:44 (1. 36:27, 2. 27:17). Jednak ta różnica spadła tylko do dwóch punktów po zakończeniu trzeciej kwarty. Ostatnia część gry minimalnie na korzyść gości, a Patty Mills błyszczał w tym spotkaniu, a jego skuteczność była niesamowita.

Mills zanotował najwyższy wynik punktowy w karierze. Zdobył 27 punktów (8/16 z gry, z czego 8/12 za 3 punkty!). Również bardzo dobre spotkanie rozegrał Dejounte Murray (21 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst, 2 przechwyty), który na parkietach NBA odbywa swój 4 sezon. Dodatkowo, aż 11 piłek zebrał debiutant Keldon Johnson.

Fakt faktem w drużynie Clippers zabrakło Paula George’a. Lider zespołu Kawhi Leonard zrobił swoje. Zdobył 30 punktów, zebrał 3 piłki i asystował kolegom z drużyny 10-krotnie.

Podsumowując, to właśnie trafienia 3 punktowe “zabiły” gospodarzy. Cały zespół Spurs zza łuku może się pochwalić 50% skutecznością (20/40).

Wynik końcowy: San Antonio Spurs – Los Angeles Clippers 116:113

W drugim spotkaniu, który z pewnością jest niespodzianką to zwycięstwo Chicago Bulls z Portland Traiblazers w Oregon. Drużyna Billy’ego Donovana cały mecz goniła gospodarzy. Pierwsza kwarta to nokaut Portland, bowiem ich prowadzenie wynosiło 39:21. Damian Lillard, CJ McCollum i Melo Anthony trafiali za 3 punkty, jednak później ta maszyna się zacięła, a Byki systematycznie odrabiały straty. Bardzo dobrze na rozegraniu grał Coby White (21 punktów, 10 zbiórek, 5 asyst), który trafiał i dzielił się piłką z kolegami z drużyny. Dzięki jego trafieniom zza łuku, a także Garetta Temple’a i Otto Portera Jr, Bulls wrócili do gry o zwycięstwo.

W ostatnich sekundach spotkania Zach Lavine (18 punktów) wziął ciężar na siebie i pod kryciem trafił piękną trójkę. Zaraz po nim odpowiedział tym samym Damian Lillard. Na tablicy widniał wynik 109:108. Goście dołożyli dwa punkty, a konkretnie White z linii rzutów wolnych.

Pozostały 4 sekundy. Z boku piłkę dograno do Melo. Ten oddał rzut za 3 punkty, ale niestety nie trafił.

Zespół z Illinois może cieszyć się drugim zwycięstwem z rzędu, a ich bilans zwycięstwo/porażek wynosi 4/4. Chicago Bulls zajmuje 10. miejsce w tabeli konferencji wschodniej.

Wynik końcowy: Chicago Bulls – Portland Trailblazers 111:108

Pozostałe wyniki NBA – 06.01.2021r.

Los Angeles Lakers – Memphis Grizzlies 94:92

Utah Jazz – Brooklyn Nets 96:130

Minnesota Timberwolves – Denver Nuggets 116:123

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz także polubić